9.2011

(i czasami wyobrażasz sobie za wiele, wydaje ci się że coś czujesz, że czegoś potrzebujesz, że czegoś ci brakuje. bywa, że los nie pomaga odgadnąć co jest tylko złudnym pragnieniem, a co uczuciem pochodzącym z głębi serca.
jak to ocenić? ile czasu potrzeba, by przekonać się o prawdziwości emocji? czy jeśli tęsknisz rok, jest to autentyczna tęsknota?
a może chodzi o intensywność uczuć? jeśli pomyślisz o tym, czego ci brak, trzy razy dziennie, po piętnaście minut, to wystarczy?
dla mnie chyba ostatecznym i wystarczającym świadectwem jest fakt przeżywania tego z każdym dniem na nowo, jak gdyby w ogóle nie było zapomnienia, jakby nie było całej reszty, całej gamy uczuć. smutek i tęsknota spojone są ze sobą nierozerwalnie, nawet jeśli ten pierwszy siedzi gdzieś głęboko, dokładnie ukryty)

nie ma już idealizowania przedmiotu tęsknoty, jak na początku, jest pragnienie tego, co poznane, rzeczywiste, co śni się, że jest nasze, że jest z nami. to nie rozpacz, ani złość, tylko coś mniej poruszającego, stałego i stabilnego, przyzwyczajenie do rozłąki i do bólu, który mimo swego bytowania w głowie i sercu, pozwala się czasem uśmiechnąć. a bywa nawet, że i śmiać do rozpuku.
nie potrafię opisać stanu swojej duszy jednym słowem, nie udałoby się prawdopodobnie tego zrobić nawet przy pomocy tysiąca wyrazów. lecz gdy miałabym przywołać obraz, przedstawić to co się we mnie rozgrywa za jego pomocą, trudności nie byłoby najmniejszych, jest wyryty w mojej pamięci.
może przeminie, nie uzależni? może nie stanie się całym światem, ta tęsknota? a jeśli jest za późno, kiedy nastąpi kumulacja tęsknoty, i miłości, z której istnieniem nie potrafię się pogodzić, czy będę jeszcze miała jakieś skrupuły, by wykrzyczeć...
jak mocno jak bardzo jak bezgranicznie niezłomnie i że już do końca?

(jeśli tak, jakie to będzie miało znaczenie?)

______________________________________________________

8.2011

wszystko na nowo. poznaje nowe bóle nowe radości i nowe życie z nieodwzajemnieniem.
tęsknota wypłukała kolory, trudniej jest się śmiać, znacznie łatwiej upijać i tłumić w sobie każdą myśl o przeszłości i chęci powrócenia do niej, każde wspomnienie które jednocześnie wznosi cię ponad chmury i sprawia, że serce rozrywa się na miliony części.

(cała jestem bezgłośnym wołaniem)

______________________________________________________

2.2011

(i want to notice chances i've passed without notice
i want to see details previously veiled)

i leave with nothing but love
everything else is just borrowed

______________________________________________________

12.2010

(bliźniacze samotności, tęskniące do siebie zza nieprzebytego muru, jednak niezdolne do porozumienia)

wciąż możliwe są miłości zmarnowane, bo przemilczane, niewysłowione
przenoszone w spękanych sercach aż po grób

______________________________________________________

12.2010

rozsądek wiele razy zawiódł, emocje zbyt często ponosiły.
przekraczanie granic dosłownie i w przenośni
skomplikowane relacje trudne decyzje częste zawody kłopoty pomyłki i porażki
dużo krótkotrwałej euforii, litry alkoholu i tony miłości, wspólne wschody słońca i samotne pełnie księżyca.

(jedna nadzieja daje więcej siły niż dziesięć wspomnień)
pozwala mi ona wierzyć, że kolejny rok przyniesie mi mniej frapujących i zadręczających pytań, mniej paraliżów fal mózgowych, emocjonalnych gierek czy niedopowiedzeń.

a moją dumę i pewność siebie uda się wreszcie upchnąć w szufladzie gdziekolwiek

______________________________________________________

9.2010

topię się w bezsensownej rzece iluzji, po czym jakaś duża dłoń wyciąga mnie z tej toni i karze wyjść na brzeg
dławiąc się, znów nabieram chęci do zniknięcia, zapadnięcia się pod ziemię
ale stan ten trwa tylko chwilę, bo znowu jesteś, ratujesz
otwieram oczy i stwierdzam, że jednak jestem słaba
słaba, cholernie słaba, ale nie sama.

(kiedy myślę o wszystkim, co mi się przydarzyło, nie mogę pozbyć się wrażenia, że jakieś tajemnicze przeznaczenie splata nici naszego życia, mając bardzo jasną wizję przyszłości i nie biorąc pod uwagę naszych pragnień ani planów)

______________________________________________________

2.2010

(znów wchodzisz we mnie drgawką a serce więzione w przyciasnej klatce żeber martwieje)

może to jest jak czytanie książki od tyłu, albo jak zaczynanie budowy domu od dachu
palące wspomnienia w pewnym momencie przysłaniają racjonalne widzenie
to niewiadoma, z wiadomym założeniem, z celem, jednak brakiem środków do jego osiągnięcia

______________________________________________________

12.2009

dzieląc się swoim sercem nie myślałam, że może to spowodować tak silne oddanie i sprzeciw jednocześnie
nie spodziewałam się że przestanę mówić językiem zrozumiałym dla innych, a totalnie wykluczałam jakąkolwiek zmianę w psychice
podsycałam jeszcze kontrast między mną a osoba zakochaną, wyraźnie zaznaczałam własną przestrzeń, która w końcu zaczęła zanikać i zlała się w jeden uroczo błogi spójny świat. no i borderline. i kochać, to dużo

(znów ostrzem twardej mowy ćwiartuję bezmyślnie, w afekcie twą wrażliwość)

______________________________________________________

11.2009

(chciałabym móc zanurzyć głowę w strumieniu twojej świadomości)

od ponad roku udowadniam ci jaka jestem nieidealna. chciałabym aby mój smutek wyczuwalny był w promieniu dziesięciu kilometrów, by wpadł przez twoje okno i zapiekł cię w oczy
aby nagle i niespodziewanie wszystko zaczęło się od nowa, zniknęły wyrzuty i pretensje nagromadzające się z każdym dniem pytania
straciłam coś, co może i było błahe, dziecinne i powierzchowne, ale za to szczere i dające niesamowitą radość

______________________________________________________

11.2009

(odizolowany rozum hamuje potok pytań zadawanych przez serce)
nie potrafię wypowiedzieć na głos słów, którym jeszcze niedawno zaprzeczałam, nie potrafię nawet ich pomyśleć
od kilku nocy prześladują mnie te same sny, dnie natomiast spędzam w towarzystwie kłębiących się w mojej głowie wizji
małymi kroczkami zmierzam ku opętaniu szaleństwu prawdzie?

obeszło by się bez wchodzenia brudnymi buciorami w moje
życie, sprawy, w moją głowę i serce...

(jak gdyby ktoś szarpał za dywan na którym stoje, usiłując sprawić bym upadła i się roztrzaskała)

______________________________________________________